Życiorys - kmdr ppor. inż. Heliodor LASKOWSKI
kmdr ppor. inż. Heliodor Jan LASKOWSKI
Portret namalował Robert Chełchowski.
kmdr ppor. inż. Heliodor Jan LASKOWSKI – świetnie wykształcony inżynier artylerii morskiej, wybitny oficer Polskiej Marynarki Wojennej, szef Artylerii i Służby Uzbrojenia w Kierownictwie Marynarki Wojennej RP w latach 1930-1936, wybitny specjalista-wykładowca artylerii morskiej w Oficerskiej Szkole Marynarki Wojennej w Toruniu w latach 1924-1927 oraz wykładowca w Oficerskiej Szkole Inżynierii w Warszawie w latach 1927-1928, twórca polskiej artylerii nadbrzeżnej w okresie międzywojennym, pomysłodawca i orędownik silnego ufortyfikowania bazy Marynarki Wojennej na Półwyspie Helskim.
Heliodor Jan Laskowski urodził się 20 czerwca 1898 r. w Nieszawie, w ówczesnym województwie warszawskim. Jego rodzicami byli Teodor Laskowski, burmistrz Nieszawy, oraz Maria Laskowska z domu Krieger. Po ukończeniu ośmioklasowego V Gimnazjum w Warszawie i zdaniu matury Laskowski rozpoczął studia w Instytucie Technologicznym w Petersburgu. Pierwsza wojna światowa spowodowała przerwę w studiach. 30 grudnia 1916 r. został wcielony do armii carskiej i od razu skierowano go do szkoły miczmanów czasu wojennego. Było to krótkie, sześciomiesięczne przeszkolenie oficerskie, które w warunkach wojny pozwalało na szybkie pozyskiwanie nowych kadr do carskiej floty. Na podstawie rozkazu „morskiego ministra Rosji” awans na pierwszy stopień oficerski otrzymał 1 czerwca 1917 r. Po 17- dniowym urlopie dostał przydział do sztabu dowódcy Flotylli Oceanu Lodowatego w charakterze najpierw oficera kompanijnego, a potem oficera flagowego sztabu. Niedługo później odkomenderowano go na stanowisko osobistego adiutanta głównodowodzącego Floty Morza Białego. Na tym stanowisku pozostał do końca służby w rosyjskiej flocie. W trakcie urlopu w styczniu 1918 r. zapisał się do Związku Wojskowych Polaków w Kijowie. Zapewne nie zamierzał już powrócić do miejsca swojej służby, gdyż został aresztowany przez bolszewików i odstawiony do oddziału macierzystego. I marca 1918 r. zachorował na tyfus. Po wyzdrowieniu nic miał już problemów ze zwolnieniem się na własną prośbę z marynarki rosyjskiej i zdemobilizowano go 1 czerwca 1918 r. Po powrocie do Polski rozpoczął studia na Politechnice Warszawskiej. Patriotycznie nastawieni studenci podjęli uchwałę o ochotniczym wstępowaniu do Wojska Polskiego. Laskowski, student-ochotnik. 8 listopada 1918 r. zaciągnął się do Legii Akademickiej, a następnie trafił do I. Pułku Ułanów Krechowieckich. Podczas składania dokumentów przy wstępowaniu do wojska zauważono, że Laskowski służył we flocie rosyjskiej. Zgodnie z odgórnym poleceniem wszystkich byłych marynarzy z flot zaborczych zgłaszających się do Wojska Polskiego kierowano do powstającej Marynarki Wojennej. Po trzech dniach od zgłoszenia się do wojska Laskowski otrzymał przydział do Modlina. Szef Sekcji Marynarki rozkazem z 25 listopada wyznaczył go na stanowisko zastępcy komendanta portu wojennego Modlin'’. 19 grudnia Laskowski oficjalnie został przydzielony do Sekcji Marynarki w stopniu porucznika marynarki.
Obraz Heliodor Laskowski w mundurze w stopniu porucznika marynarki
Portret namalował Robert Chełchowski. Pastelista amator. Rocznik 1968.
W czasie służby w Modlinie pełnił funkcje: oficera prowiantowego (od 28 stycznia 1919 r.), oficera kompanii (od 3 marca) i czasowo adiutanta komendanta portu wojennego (od 24 marca). 10 kwietnia otrzymał pierwszy przydział służbowy na jednostkę pływającą i od razu na stanowisko dowódcy uzbrojonej motorówki „3". Warto wspomnieć, że w tym czasie marynarka posiadała jedynie cztery takie motorówki i statek rzeczny „Wisła”. Ze względu na wielkość motorówek ich załogi zakwaterowane były na „Wiśle”. 1 lipca został przeniesiony na stanowisko I oficera na „Wisłę”, największą wówczas jednostkę pływającą Marynarki Wojennej, a w cztery dni później pełnił już obowiązki dowódcy okrętu. Flotylla Wiślana spełniała wówczas dwie role jednocześnie - bojową - zabezpieczenia północnej granicy z Niemcami, oraz ćwiczebną - szkolenia załóg na przyszłe, nowe okręty. Pierwszym „morzem” naszej Marynarki Wojennej były rzeki: Wisła, Bug i Narew. Wypełniając swoje zadania Laskowski miał przy okazji możliwość oglądania z rzeki swojej rodzinnej miejscowości - Nieszawy. Statek „Wisła”, jako jedyny z rzecznego taboru Marynarki Wojennej posiadał wzmocnienia przeciwlodowe kadłuba i dzięki temu mógł wziąć udział w styczniu 1920 r. w obejmowaniu w polskie władanie portów wiślanych w Toruniu, Bydgoszczy, Fordonie'', Chełmie, Grudziądzu i Tczewie. Po półtorarocznej służbie we Flotylli Wiślanej, 14 stycznia 1921 r. Laskowski został przeniesiony do Dywizjonu Ćwiczebnego na stanowisko młodszego oficera na kanonierce „Komendant Piłsudski”, a w dwa miesiące później rozpoczął naukę na pierwszym Tymczasowym Kursie Instruktorskim dla Oficerów. Było to dla niego, oficera pośpiesznie przygotowanego w warunkach wojennych, cenne uzupełnienie wiedzy teoretycznej i praktycznej. Kurs obejmował 10 miesięcy zajęć teoretycznych oraz 8 miesięcy praktycznego pływania na jednostkach Floty i flotyll rzecznych”. W tym czasie zakończyła swoje prace komisja weryfikacyjna dla oficerów marynarki. Laskowski został zatwierdzony w stopniu porucznika marynarki ze starszeństwem z 1 czerwca 1919 r. (kolejność starszeństwa).Po ukończeniu TKIO, 5 października 1922 r. otrzymał przydział na stanowisko oficera flagowego Dowództwa Floty. 22 listopada został zaokrętowany na okręt flagowy dowódcy Floty „Myśliwy". Na tym stanowisku dał się zapewne poznać z dobrej strony dowódcy Floty, kmdr. Jerzemu Świrskiemu. Koniec 1922 r. był dla Laskowskiego szczególny na linii życia osobistego. W piątek 8 grudnia zawarł związek małżeński z panią A. Moresi-Bein. Cały rok 1923 przesłużył we Flocie. W trakcie musiał objąć dodatkowo obowiązki referenta personalnego w sztabie Dowództwa Floty. Z tego stanowiska, po wyokrętowaniu z torpedowca „Kujawiak”, 17 grudnia 1923 r. został oddany do dyspozycji KMW. Rozpoczął przygotowania do wyjazdu na studia do Francji, do Ecole des Officiers Cannoniers w Tulonie. Były to studia specjalistyczne, przygotowujące go do przyszłej roli oficera artylerii. We francuskiej szkole spędził pracowicie cały rok 1924. Uzyskał bardzo dobre wyniki za naukę i egzamin końcowy. Do kraju powrócił 13 stycznia 1925 r. i tymczasowo został „zawieszony” na etacie referenta Wydziału Zaopatrzenia Służby Technicznej KMW z powierzeniem obowiązków referenta Samodzielnego Referatu Artylerii i Uzbrojenia KMW. Przydział na to ostatnie stanowisko otrzymał 5 lutego. 11 maja 1925 r. powrócił do służby we Flocie. Powierzono mu stanowisko oficera artylerii i uzbrojenia Floty. Jako instruktor artylerii pływał na torpedowcu „Kaszub” oraz trałowcu „Czajka”. 18 maja nadano mu specjalność oficera artylerii. 7 listopada przesunięto go z korpusu rzeczno-brzegowego do korpusu morskiego ze starszeństwem od 1 czerwca 1919 r. 27 kwietnia 1926 r. tymczasowo został przesunięty do Dowództwa Floty na stanowisko oficera artylerii i uzbrojenia, które objął 10 maja.
Fotografia Heliodor Laskowski w mundurze w stopniu porucznika marynarki
W Gdyni został awansowany na stopień kapitana marynarki - lokata 6 ze starszeństwem od 1 lipca 1925 r.
Wpis z Archiwum CAW
Laskowski Heliodor Jan,
ur. 20 VI 1898, zm. 12 IV 1936 RO-1923 por. mar. starsz. z dn. 1 VI 1919 kol. 11 w KRB
RO-1924 por. mar. starsz. z dn. 1 VI 1919 kol. 10 w KRB
RO-1928 kpt. mar. starsz. z dn. 1 VII 1925 kol. 6 w KM
RO-1932 kpt. mar. inż. starsz. z dn. 1 VII 1925 kol. 6 w KM
RO-1923/obsady por. mar. oficer flagowy dcy Floty
RO-1924/obsady por. mar. Główny Skład Mundurowy MW
RO-1939/obsady wg stanu na dn. 23 III 1939 służy w DF
LS-1922 por. mar. starsz. z dn. 1 VI 1919 kol. 9 w KRB
LS-1930 kpt. mar. starsz. z dn. 1 VII 1925 kol. 6 w KM
LS-1934 kmdr por. inż. starsz. z dn. 1 I 1934 kol. 2 w KM
Spis Of. w sł. cz. w dn. 1 VI 1921 por. Dyon Ćwiczebny
DRW-12/19 XII 1918 przyjęty do WP z b. Polskiego Korp. Wschodn. i armii rosyjskiej w stop-
niu miczman i otrzymuje z dn. 7 XII 1918 przydział do MSWojsk Sekcja Marynarki DP-7/19 II 1921 Dek. L2611 z dn. 30 I 1921
zatw. zostały z dn. 1 IV 1921 stopień i kolejność starsz.: por. kol. 19
DP-113/27 X 1925 przeniesiony w stopniu por. mar. z KRB do KM ze starsz. z dn. 1 VI 1919 lok. 20
DP-18/3 V 1926 mianowany z dn. starsz. 1 VII 1925 kpt. mar. lok. 6 w KM
DP-5/3 VIII 1931 uzyskał w stopniu kpt. mar. z KMW dyplom inż. artylerii morskiej
po ukończeniu w Paryżu „Ecole d’Application d’Artillerie Navale”
DP-8/17 III 1934 mianowany z dn. starsz. 1 I 1934 kmdr ppor. inż. lok. 2 w KM DP-2/11 XI 1936
zmarł w dn. 12 IV 1936 w stopniu kmdr ppor. inż. w Heluanie (Egipt)
Na swoje stanowisko referenta do Samodzielnego Referatu Artylerii i Uzbrojenia KMW powrócił 5 sierpnia, a w dniach od 4 września do 9 października zastępował przebywającego na urlopie wypoczynkowym kierownika referatu, ppor. Włodzimierza Steyera. Niedługo potem, w okresie od 16 grudnia 1926 r. do 11 czerwca 1927 r. Steyer przeszedł w półroczny stan nieczynny (przedłużony potem o dodatkowy miesiąc), a pełnienie obowiązków kierownika ponownie przypadło w udziale Laskowskiemu”. Po powrocie Steyera do służby Laskowski nie zdążył przekazać mu obowiązków kierownika referatu, gdyż Steyer został oddelegowany do Francji w celu odebrania zakupionego u Francuzów starego krążownika „D’Entrccasteaux”. Po przyprowadzeniu do Polski okręt został na stałe zakotwiczony w porcie gdyńskim jako hulk i przemianowany na „Bałtyk”. Steyer został jego pierwszym dowódcą, dlatego też do referatu powrócił dopiero 22 września 1927 r. i przejął obowiązki kierownika od Laskowskiego. 17 kwietnia 1928 r. kmdr ppor. Włodzimierz Steyer przeszedł na stanowisko dowódcy okrętu hulku „Bałtyk”. Nowym kierownikiem samodzielnego Referatu Artylerii i Uzbrojenia KMW został mianowany 29-letni kpt. mar. Heliodor Laskowski. 28 sierpnia 1931 r. wzrosła ranga kierowanego przez niego referatu. Został on przekształcony w Szefostwo Artylerii i Służby Uzbrojenia. We wrześniu 1928 r. ponownie został skierowany do Francji, tym razem na dwuletnie studia akademickie w zakresie artylerii morskiej - do E’colc d’applikation d’artilleric Navale w Paryżu. Do kraju powrócił 30 sierpnia 1930 r. z tytułem inżyniera artylerii morskiej. W 1932 r. miał okazję odbyć kilkudniowy staż na okrętach francuskich: na krążowniku lekkim „Duguay Trouin” (22-23.06.) i pancerniku „Bretagne” (24-26.06.). Do Francji wyjechał dwukrotnie w 1934 r. jako kierownik Kursu Oficerów Artylerii Morskiej (od 2 lipca do 4 sierpnia oraz od 15 do 18 sierpnia). 17 marca 1934 r. awansował na stopień komandora podporucznika ze starszeństwem od 1 stycznia 1934 r. i 2. lokatą. Na stanowisku szefa Artylerii i Służby Uzbrojenia KMW Laskowski pozostał już aż do smutnego końca. Już od początku swojej służby w polskiej Marynarki Wojennej Laskowski zbierał zasłużone pochwały. 20 kwietnia 1919 r. otrzymał wyrazy podziękowania komendanta Portu Wojennego Modlin za „poczucie obowiązku i gorliwą pracę nad tworzeniem Mar. Polskiej" o przeniesieniach do kolejnych jednostek za każdym razem jego dotychczasowa służba była potwierdzana pisemną pochwałą: 3 listopada 1922 r. dowódcy Dywizjonu Ćwiczebnego „za gorliwą i owocną pracę”; 17 grudnia 1923 r. dowódcy Floty; 9 stycznia 1926 r. szefa KM W „za gorliwe pełnienie służby jako Kier. Sam. Ref. Art. i Uzbrojenia”. Po powrocie ze studiów we Francji 17 stycznia 1925 r. otrzymał pochwałę szefa KMW „za doskonałe wyniki egzam. i za wykazaną gorliwą naukę”. Równie pochlebne oceny uzyskiwał Laskowski w kolejnych opiniach służbowych. W opinii służbowej za 1927 r. w ogólnej ocenie napisano: „wybitny fachowiec artylerzysta morski”. Szef KMW, kmdr Świrski. oprócz pozytywów, dodał od siebie, że Laskowski był za mało lojalny i szczery oraz że zbytnio dbał o swój dobrobyt materialny. W roku następnym Świrski uznał go za bardzo dobrego oficera na zajmowanym stanowisku oraz nadającego się na wszystkie stanowiska związane z jego specjalnością. Uważał, że nie nadaje się na stanowiska liniowo-morskie, odpowiadające wyższemu stopniowi, a na takich samych stanowiskach w wówczas posiadanym stopniu (kpt. mar.) mógłby być dopiero wypróbowany. Swoją opinię Świrski zakończył stwierdzeniem: „Wybitny fachowiec. Przeciętny oficer morski”. Rzeczywiście, trudno się nie zgodzić z tym twierdzeniem Świrskiego obserwując przebieg służby Laskowskiego. Poświęcił się on bez reszty artylerii morskiej i w tym zakresie można stwierdzić, że był w tamtym czasie jednym z najlepszych specjalistów w tej dziedzinie w Polsce. Natomiast nie miał prawie żadnego doświadczenia w zakresie bezpośredniej służby na morzu. Przeszedł przyśpieszone, krótkie szkolenie oficerskie we flocie rosyjskiej i zaraz po nim trafił do sztabu. W polskiej Marynarce Wojennej krótko dowodził motorówką i statkiem na rzece. W trakcie służby w Dywizjonie Ćwiczebnym najpierw został oddelegowany na TKIO, a potem był oficerem flagowym. Odbył jedynie pływania w ramach stażu jako praktykant TKIO. W Dowództwie Floty również znalazł się na stanowisku oficera flagowego. Po przeniesieniu do KMW w ogóle już nie pływał. Nigdy nie był dowódcą okrętu lub nawet zastępcą dowódcy okrętu. Obowiązki swoje wykonywał niezwykle gorliwie i sumiennie, ale doświadczenia w zakresie służby okrętowej nie miał prawie wcale. To w żaden sposób nic umniejszało wartości Laskowskiego jako oficera marynarki, gdyż jako oficer artylerii morskiej był wybitnym fachowcem. Opinię za 1929 i 1930 r. wystawił Laskowskiemu szef Sztabu KM W, kmdr dypl. Frankowski. Określił on Laskowskiego jako bardzo dobrego oficera, zdolnego, bardzo pracowitego i ambitnego.
Potwierdził również opinię Świrskiego, że Laskowski jest ...„człowiekiem nauki. Do linii mniej się nadaje”. Opinie Laskowskiego w latach 1931-1934 są podobne. Na uwagę zasługuje tylko stwierdzenie Świrskiego z 1931 r., że Laskowski nic będzie już oficerem liniowym i zostanie wykorzystany wyłącznie do pracy sztabowej, ... Jest wybitnym i jedynym u nas specjalistą, o wielkiej wiedzy i zdolnościach kierowniczych. Zajmuje najwyższe stanowisko w swojej specjalności. Ogólna ocena: wybitny”. Podobna jest również opinia za 1935 r., ale interesująca jest opinia Świrskiego o dziale prowadzonym przez Laskowskiego: „Kierowany przez niego dział artylerii i uzbrojenia marynarki jest jednym z najlepiej postawionych. Ciągle pilnuje postępów w swej dziedzinie”. Laskowski wpisał się również na nieliczną listę polskich teoretyków” przedstawiających własne koncepcje obrony polskiego Wybrzeża od strony morza. W swoich memoriałach przedstawiał własne pomysły na stworzenie optymalnego systemu obrony polskiego Wybrzeża. Punktem wyjścia do jego rozważań było twierdzenie, że to „baza służy dla floty, a nie flota dla bazy”. Flota, jeśli ma wykonywać właściwie zadania ofensywne, nie powinna być obciążana zadaniem obrony własnej bazy. Baza powinna obronić się sama, a jednocześnie zapewnić obronę dla floty, która znajdzie się w bazie dla uzupełnienia zaopatrzenia, remontów i napraw oraz wypoczynku załóg. Pierwszoplanową rolę w obronie bazy przyznał oczywiście artylerii nadbrzeżnej, której środki podzielił na trzy kategorie:
dalekonośność - do walki z największymi okrętami wroga oraz zabezpieczenia i ochrony defensywnych pól minowych, o kalibrze zapewniającym uszkodzenia nieprzyjacielskich okrętów nawet na przy strzelaniu na krańcowym zasięgu;
do walki na bliższych dystansach - przeznaczone do zwalczania okrętów nieprzyjaciela ciężką artylerią na odległościach do 10 km od brzegu. Preferował haubice, które raziłyby najsłabiej opancerzone miejsce na okrętach ciężkich - pokład;
obronne (lekkie) - o kalibrze nic mniejszym niż 130 mm, do walki z lekkimi siłami i desantem nieprzyjaciela. Dostrzegał również zalety artylerii kolejowej, ale jedynie jako wspierającej stałe baterie nadbrzeżne. Laskowski sporządził specjalny raport dla szefa KMW w sprawie budowy baterii nadbrzeżnych na polskim Wybrzeżu. Szczególną rolę przypisał w tym raporcie Półwyspowi Helskiemu. Uważał, że wystarczające będzie umieszczenie na półwyspie jednej czterodziałowej baterii stałej na barbetach o kalibrze nie mniejszym niż 305 mm", częściowo krytych pancerzem. Wszystkie baterie powinny być odpowiednio ulokowane i opancerzone w celu zabezpieczenia przez trafieniami przez okręty wroga. Artyleria średnia na półwyspie, o kalibrze nie mniejszym niż 203 mm, powinna w koncepcji Laskowskiego być ruchoma, na podwoziach gąsienicowych. Donośność tych dział powinna być nie mniejsza niż 25 km. Optymalnym kalibrem dla dział artylerii lekkiej miał być kaliber 150 mm. Ich zadaniem byłoby zwalczanie lekkich sił nawodnych wroga. Baterie lekkie Laskowski proponował uzupełnić bateriami artylerii lekkiej o kalibrze około 100 mm, o dużej szybkostrzelności, posiadających również ujemny kąt podniesienia lufy. Ich zadaniem byłoby zwalczanie desantów. Baterie nadbrzeżne na Półwyspie Helskim powinny być uzupełnione baterią artylerii polowej - ciężkich moździerzy kalibru 220 mm. Koncepcje Laskowskiego, chociaż nie były w pełni wykorzystane, posłużyły jednak później do budowy pierwszej, i jak się później okazało jedynej, polskiej baterii nadbrzeżnej na Półwyspie Helskim z prawdziwego zdarzenia. Trudno jedynie Laskowskiemu przypisywać zasługi w zakresie powstania baterii nadbrzeżnych. Niemniej jednak niewątpliwe jest, że znaczny postęp w tej sprawie oraz dobór odpowiednich firm do realizacji tego zamierzenia był związany z jego ogromnym udziałem i zaangażowaniem. To głównie dzięki Laskowskiemu powstały dwie lekkie baterie nadbrzeżne na Półwyspie Helskim. Wojsko Polskie otrzymało do przetestowania cztery francuskie armaty 105 mm typu „Schneider”. Ponieważ po dokonaniu prób nie zamierzano złożyć na nie zamówienia, nie bardzo wiedziano, co zrobić z tymi czterema działami. Zalegały one w magazynie. Laskowski dowiedział się o nich i wystąpił z inicjatywą przydzielenia ich dla potrzeb artylerii nadbrzeżnej. Na prośbą Świrskiego wiosną 1931 r. szef Sztabu Głównego przydzielił te armaty marynarce. W 1931 r. Laskowski ustawił je na Półwyspie Helskim, tworząc z nich dwie dwu-działowe baterie nadbrzeżne (nr 12, tzw. „duńska” i nr 11, „grecka”). Nic były to pełnowartościowe baterie nadbrzeżne, ale wobec braku jakichkolwiek wówczas na półwyspie były przysłowiowym „rakiem na bezrybiu”. Ich wartość przy zwalczaniu okrętów była wątpliwa, ale z powodzeniem mogły posłużyć przynajmniej jako baterie przeciwdesantowe. Rozmowy na temat zakupu czterech dział artylerii nadbrzeżnej średniego kalibru rozpoczęto na początku 1933 r. Z inicjatywy kmdr. ppor. Laskowskiego do przetargu zaproszono szwedzką firmę „Bofors”. Był to ewenement. Dotychczas przy przetargach na dostawy sprzętu wojskowego faworyzowano Francję ze względu na podpisany polsko-francuski sojusz wojskowy. W wielu przypadkach ta współpraca była dla polskiej strony bardzo niekorzystna. Na początku lat trzydziestych nastąpiło rozluźnienie stosunków polsko-francuskich. Francuskie firmy zbrojeniowe straciły uprzywilejowaną pozycję w dostawach sprzętu dla Polski. Krytyczne uwagi wobec ofert eksportowych francuskiego sprzętu wojskowego umożliwiały szukanie korzystnych ofert w innych krajach. Skorzystał z tego w odpowiedniej chwili Laskowski i przedstawił do przetargu firmę, która w jego przekonaniu dawała rękojmię najwyższej jakości sprzętu. W dziedzinie sprzętu artyleryjskiego Marynarka Wojenna rozpoczęła długotrwałą współpracę z „Boforsem”. Armia polska taką współpracę w zakresie artylerii przeciwpancernej i przeciwlotniczej rozpoczęła dopiero w 1935 r. Pierwszą umowę z „Boforsem” podpisano 20 grudnia 1933 r. właśnie na dostawę czterech armat kal. 152.4 mm dla nowej baterii nadbrzeżnej na Helu. Kierownictwo Marynarki Wojennej przy podpisaniu umowy reprezentował kmdr ppor. Heliodor Laskowski. Na początku 1935 r. marynarka skierowała do Szwecji kierownika Warsztatów Uzbrojenia MW, chor. mar. Jana Lichego. Jego zadaniem był bezpośredni nadzór nad montażem i próbami poligonowymi zakupionych dział. Do Szwecji przyjeżdżał też kmdr ppor. Laskowski. Osobiście uczestniczył w pracach nadzorczych. Był obecny na wszystkich próbach strzelań. Wyniki były bardzo dobre i strona polska nie zgłosiła żadnych zastrzeżeń. W czerwcu 1935 r. pierwsza partia dostawy została załadowana na polski transportowiec wojskowy „Wilia” i przewieziona do Gdyni. Stamtąd transportem kolejowym działa zostały przewiezione do Helu. Druga partia w ten sam sposób dotarła do miejsca przeznaczenia we wrześniu. Po wykonaniu stanowisk powstała 1. Bateria, która niebawem wraz z pozostałymi bateriami nadbrzeżnymi weszła w skład nowo utworzonego Dywizjonu Artylerii Nadbrzeżnej. Jako kierownika Szefostwa Artylerii i Służby Uzbrojenia Laskowskiego zajmowały również inne sprawy. Baczną uwagą zwracał na rozwój obrony przeciwlotniczej baz marynarki. Zdawał sobie sprawą z wagi tego problemu oraz dotychczasowych zaniedbań w tej dziedzinie. Był człowiekiem niezwykle pracowitym. W załatwieniu spraw nie przeszkadzały mu nawet długotrwałe wyjazdy do Francji. Będąc za granicą starał się kierować sprawami w różny sposób. Pomimo wielkiej pracowitości zawsze znajdował czas dla tych. którzy chcieli z nim porozmawiać lub załatwić jakieś sprawy. Był człowiekiem bardzo uprzejmym, pogodnym, przystępnym i życzliwym. Bardzo szybko zjednywał sobie sympatią i poważanie otaczających go ludzi. Pomimo tego, że potrafił bardzo szybko ocenić drugiego człowieka, to nawet tym, których wewnętrznie nie lubił, nie okazywał tego. Sprawy, które miał do zrealizowania załatwiał szybko i niezwykle sprawnie, nie zawsze, co prawda z obowiązującymi, biurokratycznymi przepisami. Doskonale zobrazował to współpracujący na początku swojej służby w Marynarce z Laskowskim Wojciech Francki: „Po wykładach przychodziłem do Laskowskiego, przeważnie koło godziny 13.00-14.00 i trafiałem na taką scenę. Wpada Laskowski do swego biura i krzyczy „panie Siekierka (tak nazywał swego ulubionego urzędnika, byłego podoficera czy też urzędnika z byłej marynarki austriackiej) - skacz pan do głównej kancelarii i przynieś pan kopie zamówień na liny do min. Dostawa tych lin jest opóźniona i te pieniądze my zabierzemy na swój użytek". Siekierzyński przynosił żądane pisma. Laskowski wyrywał je mu z rąk. Siekierzyński protestował i mówił, że musi najpierw wciągnąć pismo do tajnego dzienniczka. Laskowski na to:„Idż pan do diabła z tym swoim dzienniczkiem”. Siadał do maszyny i pisał wniosek do admirała o przeniesienie 20.000 złotych z paragrafu budżetowego na paragraf dotyczący artylerii i uzbrojenia. Maszyna trzęsła się wraz ze stolikiem, Siekierzyński podnosił oczy ku górze, jakby prosił o pomoc niebiosa i mruczał: „Odkąd Polskę przyłączyli do Galicji, to nic można utrzymać porządku w kancelarii”. (...) Laskowski kończył wniosek i biegł do flagowego, by się dostać do admirała jednocześnie polecając mnie i Siekierzyńskiemu napisać pismo do Kraszewskiego, by uruchomił zamówienie na drut kolczasty do potykaczy na wiadomym terenie (Westerplatte) oraz na pewną ilość cementu na wzmocnienia sklepień działowni 2 Batalionu Morskiego w Redłowie. Ja wiozłem pismo do Gdyni, a Siekierzyński protestował, że pismo musi przejść przez kancelarię główną. Laskowski replikował „Daj pan jutro koszulkę do kancelarii, a Francki pokwituje pismo na koszulce”. Na to Siekierzyński mówi, że to jest wbrew przepisom, a Laskowski: „Jak zrobimy według zatabaczonych i austriackich przepisów, to Kruszewski dostanie pismo za tydzień, a jak Francki zawiezie - będzie je miał jutro". Poszukując środków finansowych Laskowski pod koniec każdego roku kalendarzowego „polował” na wszelkie środki niewykorzystane przez inne szefostwa KM W. Bardzo szybko przekonywał szefa KM W o konieczności przesunięcia ich na pilne wydatki Szefostwa Artylerii i Służby Uzbrojenia. Jako fachowiec wielkiego formatu był niezwykle poważany nawet przez zwykle sztywnego w kontaktach międzyludzkich szefa KMW, kontradm. Jerzego Świrskiego. Cieszył się jego daleko idącym zaufaniem. Do tego wszystkiego należy dodać jednoczesną walkę z trapiącą go od 1933 r. nieuleczalną wówczas chorobą. Przewlekłe zapalenie nerek w początkowej fazie powoduje złe samopoczucie. Często dochodzi do tego podwyższona temperatura, pojawiające się z rosnącym nasileniem bóle w okolicach lędźwiowych. Nefrytowi może towarzyszyć podwyższone ciśnienie. Wówczas była to choroba nieuleczalna i śmiertelna. Laskowski pomimo tych dolegliwości nic ustawał w swojej pracy. Kuracja w Egipcie nie mogła zapobiec śmierci. Mogła jedynie złagodzić dolegliwości. W wieku trzydziestu siedmiu lat 12 kwietnia 1936 r. zmarł w pensjonacie „Polonia” w Heluanie pod Kairem. Przez trzy lata usiłował bezskutecznie walczyć z nieuleczalną wówczas chorobą - przewlekłym zapaleniem nerek (chroniczny nefryt). Zmarł podczas leczenia klimatycznego w Egipcie.
BIBLIOGRAFIA
Centralne Archiwum Wojskowe w Warszawie. Akta KMW oraz Akta personalne Heliodora Laskowskiego i Włodzimierza Steycra.
Boysiewicz T., Budowa baterii im. H. Laskowskiego, „Przegląd Morski”, 1962, nr 5.
Dyskant J.W., Wojenne flotylle wiślane 1918-1939. Warszawa 1997.
Francki W., Dwie mogiły w Dobiegniewie i jedna w Nieszawie, „Biuletyn Historyczny”, 1989, nr 11.
Łoś R„ Artyleria polska 1914-1939, Warszawa 1991.
Piaskowski S.M., Kroniki polskiej Marynarki Wojennej 1918-1946, t. 1, Albany 1983.
Pławski E., Fala za falą. Wspomnienia dowódcy ORP „Piorun”, Gdańsk 2003.
Tuliszka J., Komandor podporucznik Heliodor Laskowski (1898-1936)
Biuletyn Historyczny. - Muzeum Marynarki Wojennej, 2005, nr 20, s. 269-281.
Witkowski R., Obrona Wybrzeża w poglądach teoretyków wojskowych okresu II Rzeczypospolitej, „Biuletyn Historyczny”, 1974, nr 5.
